To nie jest tekst o narkotykach

To nie jest tekst o narkotykach
Mózg i błazen to wywiad-rzeka przeprowadzony przez dziennikarza naukowego Marcina Rotkiewicza z najbardziej znanym polskim neurobiologiem Jerzym Vetulanim. Badacz słynie z ciętego języka i kontrowersyjnych poglądów na sprawy wszelakie: począwszy od wysyłania 6-latków do szkół, zahaczając o poliamorię i wykorzystywanie zwierząt do celów eksperymentalnych, na depenalizacji narkotyków, a raczej addyktogenów*, kończąc. Ten ostatni temat jest wspominany niemal w każdym artykule o Vetualnim, dlatego w niniejszym tekście, zgodnie z tytułem, zostanie potraktowany marginalnie. Mózg i błazen to bowiem kopalnia fascynujących zagadnień, które nie były tak obszernie komentowane w mediach, a warto zwrócić na nie uwagę.

To nie jest tekst o narkotykach
 
Tytuł książki Mózg i błazen nawiązuje do słynnego eseju Leszka Kołakowskiego Kapłan i błazen z 1956 roku, w którym filozof rozróżniał dwa podstawowe style myślenia: kapłański, który z powagą strzeże prawd absolutnych oraz błazeński, który te prawdy bezustannie kwestionuje. Vetulani, rzecz jasna, opowiada się po stronie niepokornego błazna, który nie boi się robić sobie wrogów w imię intelektualnej wolności i nie dla wszystkich przyjemnej szczerości. Wydaje się jednak, że profesor swoimi wypowiedziami daje do zrozumienia, że tytuł wywiadu powinien nosić tytuł innej książki Kołakowskiego: Moje słuszne poglądy na wszystko. Poruszane w rozmowie z Rotkiewiczem tematy są bowiem przez Vetulaniego dogłębnie przemyślane, odpowiednio sproblematyzowane i uargumentowane tak starannie, że trudno się z wieloma, nierzadko kontrowersyjnymi, opiniami profesora nie zgodzić. Jakiego kalibru są to tematy? Podajmy kilka przykładów.

Vetulani zastanawia się nad sprawami odwiecznymi: nad istotą i pochodzeniem moralności, nad fenomenem miłości oraz neurologicznym podłożem religii. Zadaje niewygodne pytania, które nakazują zweryfikować pogląd o szlachetnej naturze człowieka. Podpowiada, które książki z punktu widzenia ortodoksji religijnej są groźniejsze niż Kapitał Karola Marksa. Ubolewa nad tym, że w Krakowie nie powstanie ulica z jego imieniem i nazwiskiem. Tłumaczy, dlaczego uważa, że niektórych środowisk feministycznych nie cechuje, mówiąc eufemistycznie, przesadna inteligencja, a także krytykuje ateistyczny radykalizm Richarda Dawkinsa. Nie stroni od życiowych porad dla mniej doświadczonych osobników: m.in. instruuje, jak należy deprawować dzieci, a jak panie z uniwersytetu trzeciego wieku. Z Mózgu i błazna dowiemy się, dlaczego obłapianie jest jednym z trzech najpiękniejszych rzeczy na świecie, a także poznamy przyczynę, dlaczego kosmetyczka nie ma honoru. Refleksje o godnym starzeniu się przeplatają się z wywiadzie rozważaniami na temat monogamii seryjnej jako ulubionym typie związków nagiej małpy. Należy jednak podkreślić, że w tym ogromnym zbiorze tematów wyraźnie przeważają informacje o charakterze autobiograficznym.

To nie jest tekst o narkotykach

Profesor bardzo obszernie opowiada o swojej rodzinie i znamienitej historii rodu Vetulanich. Wiele miejsca poświęca ojcu, profesorowi historii prawa, Adamowi Vetulaniemu, który, jak można wywnioskować z treści wywiadu, miał ogromny wpływ na ukształtowanie postawy Jerzego Vetulaniego zarówno jako badacza, jak i człowieka. Opowiada także o zdarzeniach bolesnych, m.in. o czasach okupacji oraz o tragicznie zmarłym bracie Janku. Wiele ciepłych słów profesor kieruje w stronę żony Marysi, podkreślając jej cierpliwości wobec wybryków męża. W tej neurobiologicznej sadze rodzinnej pojawiają się także synowie i wnuki, których temat Vetulani częstokroć i z wprawą dydaktyka okrasza problematyką biologii mózgu (np. tłumacząc, dlaczego wnukom lepiej idzie ściąganie rzeczy z sieci niż rozwiązywanie krzyżówek, w czym z kolei bryluje dziadek). Osobne miejsce w wypowiedziach profesora ma historia przyjaźni z Karolem Wojtyłą, z którym utrzymywał serdeczne stosunki przez długie lata i o którym wypowiada się wyłącznie z szacunkiem i ogromnym podziwem dla autentyczności jego wiary oraz skali intelektu. Vetulani, jak sam podkreśla, nie dostąpił łaski wiary, dlatego tym bardziej intryguje tematyka rozmów neurobiologa i papieża podczas prywatnych śniadań w Watykanie, w których obaj uczestniczyli. Osobny rozdział poświęcony jest historii przyjaźni z Piotrem Skrzyneckim oraz działalności Vetulaniego w Piwnicy pod Baranami.

W Mózgu i błaźnie nie brakuje historii dowodzących, że wielkie sukcesy nierzadko są okupione pasmem pomniejszych porażek. Vetulani opowiada o zmaganiach młodego badacza w czasach PRL-u, o upolitycznieniu akademii i nierównej walce „intelektualnego błazna” z „partyjnymi kapłanami”. W pamięć zapada opowieść z czasów studenckich o tym, jak autor poradził sobie, kiedy przez swój niewyparzony język nie pozwolono mu pozostać na stanowisku asystenta na Wydziale Biologii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Vetulani opowiada także o porażkach późniejszych, np. decyzji o kandydowaniu na prezydenta Krakowa, którym, jak wiadomo, nie został:

Podchodzę do takich spraw następująco: z każdego doświadczenia wyciągam wnioski. Z każdej afery politycznej czy seksualnej człowiek coś wynosi. Zwłaszcza jak uda mu się z tego wyjść bez zarażenia chorobami wenerycznymi, co mi się udało. (s. 85).

Vetulani jako rozmówca zachowuje się nieznośnie. Jest złośliwy, błyskotliwy, bywa cyniczny, czyli taki, jakiego znamy i lubimy słuchać, czytać i oglądać. Vetulani w Mózgu i błaźnie jest także (jeszcze bardziej!) rubaszny – i to zdecydowanie bardziej niż jego rozmówca. Niektóre dwuznacznie aluzje neurobiologa wzbudzają w czytelniku konsternację, bowiem tych najbardziej pikantnych wątków z wypowiedzi Vetulaniego Rotkiewicz przesadnie nie rozwija, a czasem wręcz je ignoruje. Szelmowska dusza czytelnika prosiłaby o ich dopowiedzenie.

To nie jest tekst o narkotykach

Uczucie, które towarzyszy lekturze Mózgu i błazna to déjà lu. Vetulani nie zmienia poglądów na sprawy, o których mówi lub pisze, i w tak samo entuzjastyczny sposób wypowiada się na temat zbawiennego wpływu czerwonego wina na zdrowie, jak o tym, że prawo do eutanazji powinno być fundamentem ludzkiej godności. Z tego powodu po książkę Mózg i błazen powinni jednak w pierwszej kolejności sięgnąć ci, którzy dopiero zaczynają swoją lekturową przygodę z najbardziej znanym spośród polskich neurobiologów. Osoby, które czytały już Bez ograniczeń, A w konopiach strach, Piękno neurobiologii (zarówno książkę, jak i blog) oraz miały styczność z wystąpieniami profesora, znajdą w Mózgu i błaźnie wiele znanych już im opinii i opowieści.
 
* Addyktogenami Vetulani nazywa substancje, które mogą, choć nie muszą uzależniać,

 
Cytaty pochodzą z książki:  J. Vetulani, M. Rotkiewicz, Mózg i błazen: rozmowa z Jerzym Vetulanim, Wołowiec 2015.
 

 
Aleksandra Berkieta

        Nakładem Gdańskiego Wydawnictwa Psychologicznego ukazało się najnowsze wydanie podręcznika akademickiego pt. „Psychol... czytaj więcej
Z Profesorem Jerzym Vetulanim, psychofarmakologiem i neurobiologiem  z Instytutu Farmakologii Polskiej Akademii Nauk, autorem... czytaj więcej
Tekst autorstwa Zuzanny Konarskiej Mięliśmy wielkie plany… Ewę poznałem 13 lat temu. Wcześniej straciłem żonę, która chorował... czytaj więcej
18 marca odbył się coroczny Dzień Mózgu – dwunasta edycja wydarzenia skierowanego do studentów, naukowców i praktyków, jak i... czytaj więcej