Czemu ludzie wierzą w orbitalne lasery kontroli umysłów?

Michael Shermer kontratakuje. Znany jako redaktor www.sceptic.com oraz świetny mówca (polecam jego wykład na www.ted.com) przypomina o sobie w artykule z najnowszego (czerwiec 2009) Scientific American. Po raz kolejny zastanawia się, jak to się dzieje, że ludzie na całym świecie, niezależnie od kultur wierzą w zjawiska takie jak duchy, demony, porywających ludzi kosmitów, czy konspirujących agentów zła.

Czemu ludzie wierzą w orbitalne lasery kontroli umysłów?Hipoteza pierwsza opiera się o ukutym przez niego pojęciu "patternicity" - ludzkiej skłonności do zauważania form i wzorców, tam gdzie ich nie ma. Przykład? Uśmiechnięta "twarz" na powierzchni Marsa, na punkcie której, na całe dwa tygodnie zwariowała prasa, czy niekończące się "święte" wizerunki bóstw wszelkich religii odnajdywane na szybach, korach drzew, a nawet kanapkach! Naturalnie w większości wypadków ta skłonność do wyszukiwania wzorców ma charakter adaptacyjny, czasem jednak, zdaniem Shermera, płata nam psikusy.

Psikusy - czyli błędy - mogą być, jak pisze Shermer - dwojakiego rodzaju. Pierwsze to tzw. "flase positives", czyli wynajdywanie wzorców tam, gdzie ich nie ma. Drugie pojawiają się, gdy nie wierzymy, że wzorzec zachodzi, gdy ten jest całkiem realny. Pomyślmy teraz o tym, jakie koszty ewolucyjne mogą się łączyć z tymi dwoma typami błędów.

Czemu ludzie wierzą w orbitalne lasery kontroli umysłów?Błąd 1 rodzaju:
Idąc wieczorem przez park mamy wrażenie, że widzimy ludzką postać stojącą w krzakach. W rzeczywistości dostrzegamy nierzeczywisty wzorzec złożony z niewinnego krzaka, trawy i mgły
Błąd 2 rodzaju:
Idąc wieczorem przez park napawamy się pięknem przyrody, mijając "krzak" stojący po drodze, który okazuje się być niebezpiecznym przestępcą. Nie dostrzegamy wzorca, tam gdzie jednak był obecny.
O ile pierwsza pomyłka kosztuje nas ledwie odrobinę stresu i szybszy powrót do domu, o tyle druga może, a raczej mogła dla naszych przodków, okazać się śmiertelną. Ot i prosta selekcja naturalna rodem z Darwina.

I tu, chciałoby się rzec, zaczynają się schody. Autor bowiem wychodzi z drugą hipotezą. Otóż jego zdaniem, dzięki rozbudowanej korze i teorii umysłu różnimy się od zwierząt zdolnością (i skłonnością!) do zakładania świadomości u istot, które najpierw wyróżniliśmy poprzez wyszukiwanie wzorców. W ten sposób możemy szkolić zwierzęta do naszych potrzeb i komunikować się ze sobą. I to jednak jest opatrzone błędem - tu Shermer używa pojęcia "agent­icity", czyli zakładania świadomości i osobowości innym bytom.

Zdaniem autora, procesy umysłowe, które stoją za pojęciami "patternicity" oraz "agenticity" odpowiadają za nasze skłonności religijne i spiskowe. Dlatego, jego zdaniem, ludzie chcą wierzyć w osobowego i celowego sprawcę, który jest niedostrzegalny na co dzień, a którego rozpoznaje się po skutkach jego działań. Podobnie z porywającymi ludzi kosmitami oraz Iiluminatami (czy innymi bohaterami teorii spiskowych).

Na obronę tak kontrowersyjnych tez, Shermer przywołuje wyniki badań z zakresu psychologii i neuropsychologii. Pisze o relacjach dzieci, które uważają, że "słońce myśli i wszędzie za nimi chodzi" (z książki SuperSense, 2009) oraz o tym, że jedna trzecia osób ankietowanych po tym, jak transplantowano im organy twierdziła, że wraz z nimi "przeszła na nich" część osobowości dawcy.

Wywód konkluduje stwierdzeniem, że jesteśmy "naturalnymi supernaturalistami".

"We are natural-born supernaturalists."

Pojęcie empatii jest z pewnością jednym z najczęściej dyskutowanych we współczesnej psychologii. Wszechobecna w nauce, kultur... czytaj więcej
Część z nas zna dyskomfort spowodowany wiązaniem włosów w ciasny i wysoki kucyk lub wkładaniem na głowę czepka pływackiego. S... czytaj więcej
W maju bieżącego roku na łamach prestiżowego czasopisma ”Brain” przedstawiono nowatorskie badana ukazujące możliwość leczenia... czytaj więcej
Umysł i ciało Choć zachodnia medycyna nie zawsze akceptowała założenie o istotnym wpływie czynników behawioralnych, takich ja... czytaj więcej