Co łączy Kanta i LSD? O zjawisku zatracania siebie w doświadczeniach psychodelicznych.

Co łączy Kanta i LSD? O zjawisku zatracania siebie w doświadczeniach psychodelicznych.

Odpowiedź na tytułowe pytanie brzmi: nic z perspektywy biograficznej, wiele z punktu widzenia badań neurobiologicznych nad percepcją samego siebie. Okazuje się, że rozważania nad mechanizmami poznania takich tuzów filozofii jak Kartezjusz, David Hume czy właśnie Immanuel Kant są wciąż nie tylko aktualne. Ich niekiedy trudne do pojęcia i nieintuicyjne rozwiązania zagadek postrzegania okazały się w pewnym stopniu antycypować dokonania współczesnych badań neurobiologicznych.

Link Swanson z Uniwersytetu w Minnesocie dowodził, że istnieje wiele elementów łączących kantowski transcendentalizm z teorią kodowania predykcyjnego (TKP)[1]. Zgodnie z TKP procesy poznawcze człowieka opierają się na zderzeniu reprezentacji mentalnych generowanych przez odpowiednie obwody neuronalne z bodźcami zmysłowymi pochodzącymi ze świata zewnętrznego i minimalizowaniu różnic między informacjami z reprezentacji i doznań. Według Swansona odwrócenie myślenia o percepcji jako mechanizmu biernego pobierania danych przez mózg ludzki przez samego Kanta określone jako kolejny przewrót kopernikański dokonał się także w TKP. Przewidywany przez teorię model inferencyjny oparty na subiektywnych wielkościach prawdopodobieństwa (czyli tzw.: twierdzeniu Bayesa) miałby odpowiadać apriorycznym formom zmysłowości oraz kategoriom intelektu. Te zapewniają formę, w którą ujęte mogłyby zostać informacje o doznawanych obiektach świata zewnętrznego wobec mózgu. W najprostszych słowach (i być może przez to niezbyt precyzyjnych): postrzeganie ma swój początek w mózgu, a nie w przedmiotach. Pewnym rozwinięciem tej tezy jest pomysł Chrisa Letheby oraz Philipa Gerransa – filozofów z australijskiego Uniwersytetu w Adelajdzie o wiązaniu doznań subiektywnych i znaczeniu tego dla doświadczeń psychodelicznych[2].

Letheby i Gerrans twierdzą, że reprezentujemy siebie jako trwające jednostki (ang. entity) integrujące istotne dla nas informacje. Dla nich oznacza to, że indywidualny człowiek dla samego siebie stanowi stałą substancję wiążącą dochodzące do niej dane. Badacze zastrzegają jednak, że nie wymaga to założenia istnienia substancji na miarę kartezjańskiej res cogitans. Wystarczy założenie reprezentacji takiej substancji. Autorzy w rozwinięciu tej hipotezy posługują się pojęciem wiązania doznań (ang. binding) oraz obserwacjami z zakresu zjawiska „zatracenia siebie” (ang. ego dissolution) w doświadczeniu psychodelicznym.

Wiązanie doznań stanowi pewne rozwiązanie tego, w jaki sposób postrzegamy wizualne cechy obiektów, które przechodzą obróbkę w różnych częściach kory wzrokowej. Jest to rozwiązanie o tyle użytecznie, że bez problemu wyjaśnia rolę i przebieg odpoczynku sennego, śnienia, śpiączki czy stanów psychotycznych w funkcjonowaniu mózgu. Zjawisko wiązania doznań służy autorom do wyjaśnienia stabilności i trwałości samoświadomości jednostek. Teoria kodowania predykcyjnego w tym kontekście okazuje się elegancką podbudową wiązania doznań w substancji trwającej jednostki. Substancja ta stanowiłaby bowiem kolejną wygenerowaną reprezentację samego siebie. Wielkie znaczenie dla tego mają mieć neuronalna sieć istotności (ang. salience network - SLN) oraz sieć stanu spoczynkowego (ang. default mode network – DMN). Pierwsze skupia się w regionach przedniej kory zakrętu obręczy (ang. anterior cingulate cortex) oraz przedniej kory bruzdy bocznej (ang. anterior insular cortex). Drugie natomiast, w środkowej korze przedczołowej (ang. medial prefrontal cortex), tylnej korze zakrętu obręczy (ang. posterior cingulate cortex) i dolnym płacie ciemieniowym (ang. inferior parietal lobule). SLN jest siecią niższego rzędu w stosunku do DMN odpowiedzialnej za skupioną na sobie narrację jednostki.

Zaciekawienie zjawiskiem zatracenia siebie w wyniku ekspozycji na działanie środków psychodelicznych zaczęło się tuż po II wojnie światowej. Spopularyzowane przez kulturę bitników, hipisów i kilku znanych literatów doświadczenia psychodeliczne stały się tematem kontrowersyjnym, lecz dziś pojawiają się próby zrozumienia tego, co środki tego typu robią z subiektywnym odczuciem siebie. Letheby i Gerrans powołują się na badania tomografem komputerowym (PET) i rezonansem magnetycznym (fMRI), które, chociaż we wnioskach niejednoznaczne, wskazują, że środki psychodeliczne działają przede wszystkim na obszary mózgu związane z SLN i DMN. Zatracenie siebie wiąże się zatem ze zmianami w reprezentacji siebie.

Dla autorów wyniki te wraz z rosnącą popularnością teorii kodowania predykcyjnego i dowodami na duży udział skomplikowanych sieci neuronalnych w poczuciu samego siebie stanowią ważną wskazówkę dla uznania, że reprezentacja substancjalnego „ja” jest istotna dla zachowania jednostkowej tożsamości. Starają się oni jednak uniknąć poważnych zobowiązań metafizycznych, mówiąc o wewnętrznym awatarze zbierającym informacje z doznań zmysłowych. Jak sami autorzy stwierdzają, ich pogląd o tożsamości jednostkowej jest jak teza o kartezjańskiej substancji bez twierdzenia o jej rzeczywistym istnieniu.

 

[1] Swanson R. L., The predictive Processing Paradigm Has Roots in Kant [w:] Frontiers in Systems Neuroscience 2016, vol. 10.

[2] Letheby Ch., Gerrans P., Self unbound: ego dissolution in psychodelic experience [w:] Neuroscience of Consciousness 2017, vol 3, nr 1.

Analfabetyzm z perspektywy współczesnej Polski wydaje się problemem marginalnym, wystarczy jednak spojrzeć na inne kontynenty... czytaj więcej
Dietyloamid kwasu D-lizergowego, znany też jako LSD, jest popularną substancją psychoaktywną. Jest bardzo czynny – wystarczy... czytaj więcej
Depresja to najczęściej występujące zaburzenie psychiczne wśród Europejczyków [1]. Jest także jednym z najczęściej obecnych w... czytaj więcej
Podobno kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje. Czy aby na pewno? Niech ten tekst stanowi pocieszenie dla tych, którzy rano potrz... czytaj więcej